poniedziałek, 26 października 2020

Żółwin, mazowieckie

Za miedzą

SZLABANU NIE POSTAWIĘ

Burmistrz Podkowy Leśnej ARTUR TUSIŃSKI w wywiadzie dla zolwin.pl opowiada o sąsiedztwie z Żółwinem

 - Żółwin.pl



Panie burmistrzu, wiem, że nie jest pan zadowolony z tego, iż my, żółwinianie, patrzymy na was, podkowian, z góry…
- Pierwsze o tym słyszę.

To przecież pan napisał, że Żółwin jest położony nawet o 20 metrów wyżej niż Podkowa i woda z naszej wsi płynie do Podkowy.
- To stwierdzenie faktu: tak po prostu jest. Stawiając sprawę emocjonalnie - ja tak właśnie odebrałem pana wypowiedź – można by powiedzieć, że mieszkańcy Milanówka i Brwinowa, miejscowości jeszcze niżej położonych niż Podkowa Leśna, powinni być niezadowoleni zarówno z nas, jak i z was.

Czy nasza woda jest dużym kłopotem dla Podkowy?
- To nie jest kłopot, lecz kwestia świadomości. Nie da się rozwiązać spraw związanych z gospodarką wodną tylko na terenie jednej miejscowości czy gminy. Naturalne źródliska Rokitnicy i cieku RS11 leżą w Starej Wsi oraz Rozalinie - po drugiej stronie trasy katowickiej. Postępująca urbanizacja okolicznych terenów, także Żółwina, sprawia, że mamy problem.

On będzie coraz większy. W Żółwinie mieszka dziś półtora tysiąca osób, docelowo ma być nas pięć tysięcy, czyli więcej, niż obecnie liczy Podkowa. Czy nie boi się pan, że Żółwin zatopi Podkowę?
- Problem podtopień będzie w pierwszej kolejności dotykał mieszkańców Żółwina, którzy zmieniają stosunki wodne, podnosząc teren, zasypując stawy, wykładając znaczną część działek kostką. To powoduje drastyczne zmniejszenie powierzchni biologicznie czynnej, powstawanie tzw. ścieków deszczowych. Proszę zobaczyć, co się stało w rejonie skrzyżowania ulicy Nadarzyńskiej z Mokrą. Dawniej tam było naturalne zlewisko, można było na nim zobaczyć łabędzie. Ktoś nie pomyślał i wydał pozwolenia na budowę na tym terenie. Powstało tam kilka domów, a ich właściciele znacznie podnieśli teren, bo ich zalewało. Nie wiem, co się stanie w Żółwinie, jeśli poziom wód gruntowych będzie tak wysoki jak np. w latach 50. czy 70.

Tymczasem mieszkańcy myślą głównie o sobie, chcą, by ich woda spływała do sąsiadów i sąsiednich miejscowości.
- Tak, ale sąsiedzi będą się bronili, podnosząc swój grunt. Problem wróci. Podkowa, choć niżej położona, jest uprzywilejowana, bo powstała na przepuszczalnych gruntach.

Czy w tej sprawie można się dogadać?
- Jak najbardziej, już rozmawiamy z burmistrzem Arkadiuszem Kosińskim. Odziedziczyliśmy błędy w zagospodarowaniu przestrzennym, które dopuszczały urbanizację na terenach, które nie powinny zostać zabudowane. Wielu spraw nie odwrócimy, poza tym musimy postępować rozważnie. Gdybyśmy tylko wykopali szeroki rów melioracyjny, który pozwoliłby przepchnąć całą wodę z Żółwina, to zalejemy Milanówek. Jeśli Milanówek przedłuży rów, to zaleje Grodzisk. To nie jest metoda. Metodą jest raczej odtworzenie mikroretencji, która spowoduje spowolnienie fali spływu.

W Żółwinie wymagałoby to rozebrania domów wybudowanych na zasypanych stawach.
- Nie chciałbym tak ostro stawiać sprawy, ale pewnie w waszej miejscowości są miejsca, w których można byłoby wykorzystać naturalne zagłębienia terenu do odtworzenia stawów.

Podkowa jest skanalizowana, Żółwin – nie. Ze szczelnością szamb bywa różnie i pewnie do Podkowy płynie nie tylko woda.
- Zgadza się, ale to także wspólny kłopot - zanieczyszczona woda wsiąka do źródeł wód podziemnych, z których czerpiemy wodę do picia. My mamy ujęcia, które zasilają Żółwin i Owczarnię.

Pijemy, podobnie jak podkowianie, wodę zmieszaną.
- Tak, z Brwinowa i Podkowy. Nasze sieci wodociągowe będą połączone zawsze, choćby ze względów bezpieczeństwa. Dlatego w interesie nas wszystkich jest szybkie skanalizowanie Żółwina.

Być może już by to się stało, gdyby Podkowa zgodziła się na przepuszczenie kolektora przez swoje terytorium.
- Miałem kontakt z jednym z autorów projektu kanalizacji Podkowy, ale nie słyszałem o takim pomyśle.

Na forach internetowych czytałem pretensje podkowian, że żółwinianie rozjeżdżają Podkowę swoimi samochodami, trują ją spalinami i blokują miejsca na parkingu koło stacji WKD.
- Podkowianie, jadąc do Warszawy, robią to samo: rozjeżdżają, trują i parkują. Nie zgadzam się z argumentacją niektórych podkowian, że należy miasto zamknąć, bo na tej zasadzie można by zamknąć każdą miejscowość. Za największy problem uważam zastawianie przestrzeni publicznej przez samochody. Miasto nie jest dla samochodów, miasto jest dla ludzi.

Wprowadzi pan płatne parkowanie?
- Chyba nie mamy innej opcji.

Ale opłaty nie obejmą tylko WPR?
- Obejmą wszystkich. Policzyliśmy samochody parkujące w Podkowie, to nieprawda, że
parkują głównie mieszkańcy Żółwina.

Na terenie należącym obecnie do Agencji Nieruchomości Rolnych w Żółwinie powstanie cmentarz, który będzie obsługiwał Brwinów, Podkowę i Milanówek, oraz dwa osiedla mieszkaniowe. Podaż działek w Żółwinie i Tereni jest ogromna. I mamy w zasadzie jeden wyjazd ze wsi przez Podkowę. Dopominamy się położenia asfaltu na istniejącej szerokiej drodze do leżących – podobnie jak Podkowa - w powiecie grodziskim Książenic.
- W interesie nas wszystkich jest lobbowanie za nowymi połączeniami komunikacyjnymi. Chcę przypomnieć o aktualnym projekcie budowy drogi powiatowej z Tereni do Starej Wsi, umożliwiłaby ona dojazd do trasy katowickiej. Już w październiku przejazd z Nadarzyna do Warszawy będzie bezkolizyjny. Powinniśmy rozmawiać także o usprawnieniu komunikacji między naszymi gminami.

Czy pan rozmawia?
- Zamierzam to uczynić. Sądzę, że fajnym pomysłem byłby rozwój komunikacji publicznej, wprowadzenie – w ramach Trójmiasta Ogrodów – transportu hybrydowego. Po Warszawie już jeżdżą autobusy hybrydowe.

Słyszałem, że mieszkańcy Starej Wsi chcieliby dojechać rowerem do wukadki w Podkowie.
- Znam ten pomysł. Na ostatnim spotkaniu z burmistrzami wicewójt Nadarzyna Tomasz Muchalski poinformował, że Nadarzyn ma gotową koncepcję rozwoju sieci rowerowej. Chętnie połączyliby ją z siecią ścieżek w okolicznych gminach. Mówi się o ścieżkach wzdłuż torów WKD i drogi 719. Myślę, że to bardzo dobry pomysł. Z burmistrzem Kosińskim i burmistrz Milanówka, Wiesławą Kwiatkowską, lada moment omówimy projekt poprawy spójności komunikacyjnej Trójmiasta Ogrodów.

Nie obawia się pan, że zanim to nastąpi, na ul. Jana Pawła II będziemy mieli niekończący się korek samochodów usiłujących wbić się w 719-tkę?
- Musimy podjąć decyzje, które temu zapobiegną. Nie mogę sobie wyobrazić ustawienia na Jana Pawła II zapory dwustronnej przy torach WKD. Policzyliśmy, że w godzinach szczytu z każdej strony ustawiłoby się do 90 samochodów czekających na przejazd kolejki. Rozmawiałem w tej sprawie z prezesem WKD Grzegorzem Dymeckim i burmistrzami. Podejmę inicjatywę, by rozwiązać tę sprawę w inny sposób. Uważam, że przepisy kolejowe narzucające bezpieczeństwo nie pasują do wukadki. Ona cały czas jeździ w terenie zabudowanym. Ustawienie zapór doprowadzi – nie tylko w Podkowie - do paraliżu komunikacyjnego.

Pożary w Podkowie częściej gasi straż OSP z Milanówka niż z Żółwina. Może warto byłoby dofinansować naszą OSP, tak jak w Milanówku?
- Żeby dać dotację straży, trzeba mieć podpisane umowy między gminami. Jeśli gminy są w różnych powiatach, należy jeszcze wciągnąć w to powiaty. Do tej pory nikt nie miał woli, by te formalności załatwić.

A pan?
- Będziemy na ten temat rozmawiali, bo straż w Żółwinie jest bliżej, w dodatku nie musi przejeżdżać przez zatłoczoną 719-tkę i tory kolejki WKD.

W latach 40. część terenów dawnego majątku Żółwin została włączona do Podkowy. Ponieważ mamy tyle wspólnych problemów, to może dobrym rozwiązaniem byłoby stworzenie wspólnego organizmu administracyjnego.
- W ramach jednego ciała administracyjnego łatwiejsze jest rozwiązywanie konfliktów, ale tego typu inicjatywy powinny wychodzić od zainteresowanych mieszkańców. To zresztą bardzo skomplikowana procedura, ostateczną decyzję podejmuje Rada Ministrów. Wyobrażam sobie, że możemy osiągnąć bardzo dobre efekty bez połączenia. Wymaga to woli współpracy i gotowości do osiągania kompromisów.

Wspólne posiedzenia rad gmin?
- Świetny pomysł, możemy zacząć od gospodarki wodnej. To jest rzecz, którą powinniśmy uzgadniać wspólnie, dopraszając nie tylko radnych z Brwinowa, ale także Nadarzyna, Milanówka i Grodziska. Jestem przekonany, że w tej kadencji będzie inna jakość współpracy samorządów.

Nie postawi pan szlabanu na granicy z Żółwinem?
- Za mojej kadencji na pewno go nie będzie.

Rozmawiał Krzysztof Pilawski



skomentuj na FB

TOEPLITZÓWKA

Pałacyk w Otrębusach jest związany z Teodorem Toeplitzem. Ten potomek Szmula Zbytkowera - bankiera króla Stanisława Augusta, stale pożyczającego pieniądze na rozkoszne rezydencje - wspierał budowę 20-30-metrowych mieszkań dla robotników.

CO NAS ŁĄCZY. CO NAS DZIELI

Żadna gmina nie jest w stanie egzystować jedynie w swoich granicach administracyjnych, nie da się wszystkiego zrobić samemu - podkreśla Artur Tusiński, burmistrz Podkowy Leśnej w rozmowie z zolwin.pl.

BARDZO STARA WIEŚ

Przez stulecia najbliższymi sąsiadami mieszkańców Żółwina byli mieszkańcy Starej Wsi. Ta nazwa pasuje do jej długiej historii.

ZAPOMNIANY TURCZYNEK

Rzut kamieniem od Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku znajduje się Turczynek - zapuszczona dziesięciohektarowa posiadłość z dwiema willami, znacznie okazalszymi niż dom autora "Sławy i chwały".

barometr

Jakie jest twoje ulubione miejsce spacerów?

podpatrzone


Żółwin
Żółwin

Żółwin pl - serwis internetowy mieszkańców Żółwina - © 2020 IKE - Usługi Literackie