czwartek, 23 września 2021

Żółwin, mazowieckie

Z przeszłości

CO WYKOPANO W ŻÓŁWINIE

O tym, co archeolodzy wiedzą o Żółwinie, opowiada MARCIN WOŹNIAK, archeolog z Muzeum Starożytnego Hutnictwa Mazowieckiego im. Stefana Woydy w Pruszkowie

 - Żółwin.pl



Czy na terenie Żółwina, tak jak np. w Brwinowie i Milanówku, starożytni hutnicy wytapiali żelazo?
- Stefan Woyda, odkrywca Mazowieckiego Centrum Metalurgicznego, w czasie swych wędrówek w latach 60. i 70. dotarł także do Żółwina. W pobliżu Owczarni znalazł pojedyncze fragmenty naczyń glinianych tzw. kultury trzcinieckiej z wczesnej epoki brązu - drugiego tysiąclecia przed naszą erą. Nie natrafił natomiast na pozostałości starożytnego hutnictwa ani w ogóle na ślady z młodszego okresu przedrzymskiego i okresu wpływów rzymskich datowanych na czas od II wieku przed naszą erą do IV wieku naszej ery. W świetle badań powierzchniowych tereny miedzy obecnymi Podkową Leśną a Grodziskiem Mazowieckim, leżące na południe od linii WKD, jawią się jako pustka osadnicza w okresie wpływów rzymskich. Wyjątkiem jest dość specyficzne skupienie osadnicze w okolicach Ruśca i Młochowa.

A zatem starożytni hutnicy ominęli Żółwin?
- Teoretycznie mogli wytapiać tutaj żelazo, tym bardziej, że w sąsiedztwie – w Podkowie Leśnej - znaleziono pozostałości starożytnego hutnictwa. Należy jednak podkreślić, że badania powierzchniowe Stefan Woyda prowadził skrupulatnie i na szeroką skalę. Z pewnością spenetrował on wszystkie dostępne grunty w Żółwinie, a trzeba zaznaczyć, że stopień dostępności terenu – ze względu np. na rzadką zabudowę - był większy niż obecnie. Osobną kwestią jest charakter badanego obszaru - najwięcej informacji niosą grunty użytkowane rolniczo, gdzie materiał zabytkowy jest łatwy do zarejestrowania na powierzchni. Znacznie trudniej prowadzi się badania na terenach porośniętych łąkami i lasami, których w okolicy jest niemało. Być może weryfikacja badań powierzchniowych przy wykorzystaniu nowinek technicznych niedostępnych przed 50 laty zmieniłaby nieco naszą wiedzę o przeszłości Żółwina. Zasadniczą rolę w sytuowaniu osad hutniczych odgrywały warunki naturalne. Lokowano je na terenach wyniesionych, w pobliżu cieków wodnych. Świetnie ilustruje to na przykład stanowiska w Biskupicach koło Brwinowa, gdzie część osadnicza znajdowała się na kulminacji niewielkiego pagórka, zaś w niższych partiach – na terenach podmokłych wzdłuż rzeczki Zimnej Wody – wydobywano rudę darniową i pozyskiwano glinę.

W naszej miejscowości jest większy spadek terenu niż w Biskupicach, na położonym wyżej występuje gleba przepuszczalna, niżej do niedawna były bagniste łąki. Do dziś jest mnóstwo gliny, zaś woda ze studni ma dużą zawartość żelaza. W pobliżu mamy las, a zatem materiału na węgiel drzewny nie brakowało.
- Do wytopu żelaza potrzebna jest jeszcze ruda darniowa, która gromadzi się pod powierzchnią ziemi na podmokłych terenach w formie charakterystycznych mniejszych bądź większych twardych rudobrązowych brył. Czy taka ruda jest w Żółwinie?

Trzeba by poszukać.
- Nie na każdej podmokłej łące powstaje rudobrązowa ruda darniowa. Ruda to skała osadowa powstająca w wyniku wytrącania się związków żelaza transportowanych ciekami wodnymi. Aby związki te mogłyby spokojnie opaść, muszą zaistnieć sprzyjające ku temu warunki. Najbardziej widocznym śladem po piecach hutniczych są obecnie żużlowe kloce, będące produktem odpadowym procesu, można je obejrzeć na terenie naszego muzeum.

Jak wyglądał piec?
Składał się z dwóch zasadniczych części: wykopywanego w ziemi dołka zwanego kotlinką oraz wznoszącego się nad nim szybu wykonanego z gliny, który pełnił rolę komina. Po wyschnięciu glinianego szybu wewnątrz pieca rozpalano ogień. Po uzyskaniu pożądanej temperatury wsypywano do szybu naprzemienne warstwy węgla i rozdrobionej, odpowiednio spreparowanej - wypłukanej, wyprażonej - rudy darniowej. Przypuszczamy, że piece mogły mieć od jednego do dwóch metrów wysokości. Maksymalna temperatura, jaką można było osiągnąć w takich warunkach, szacowana jest na około 1200-1300 stopni. Nie pozwalała ona na uzyskanie płynnego żelaza. Wystarczała jednak do upłynnienia skały płonnej zawartej w rudzie - przede wszystkim związków krzemu - która w postaci żużla spływała do kotlinki.
Na powierzchni żużla zbierały się związki żelaza, tworząc łupkę konsystencji gąbki. Po wytopie rozbijano piec i wyciągano łupę żelaza.

Ile ważyła?
- Nie znaleźliśmy ani jednej, po wielkości żużlowych odpadów możemy się domyślać, że z jednego wytopu można było uzyskać 10-20-kilogramową łupę.

Czytałem, że miecze wykonane z mazowieckiej stali pomogły barbarzyńcom w doprowadzeniu do upadku Imperium Rzymskiego.
- To dość odważna teza. Niestety bardzo trudna do zweryfikowania. Dotychczas nie wypracowano bowiem metody, która umożliwiałaby jednoznaczne wskazanie miejsca pochodzenia surowca, z którego wykonano dany przedmiot. Teoretycznie niektóre z plemion barbarzyńskich, które naciskały na Imperium Romanum, mogły używać broni wykonanej na naszym terenie albo z surowca uzyskanego w innych częściach Mazowsza. Z rzymskich źródeł pisanych wiemy np., że w trakcie wojen markomańskich - 167-180 r. n.e. - w koalicji plemion barbarzyńskich atakujących granice Imperium były ludy, które mogły zamieszkiwać tereny znajdujące się obecnie w granicach Polski, np. Wandalowie identyfikowani z ludnością kultury przeworskiej, w obrębie której funkcjonowały największe ośrodki hutnicze. Jest więc możliwe, że szukający sławy i bogactwa Wandal udał się na wyprawę z własnym, wykutym na miejscu uzbrojeniem.

Czy miecze wykuwano na miejscu?
- Przypuszczamy, że pierwszą fazą obróbki kowalskiej – doprowadzenie zanieczyszczonej łupy do postaci pełnowartościowego żelaza – mogli zajmować się ci, którzy wytapiali żelazo. Sporządzenie trudnego do wykonania przedmiotu, jakim było np. uzbrojenie, wymagało już wysokich umiejętności. Tym zapewne trudnili się już wykwalifikowani rzemieślnicy, tj. kowale. W trakcie badań archeologicznych w osadach hutniczych natrafiono na dwa obiekty, które mogły być kuźniami. Z kilku stanowisk znane są też liczne paleniska z kamienną konstrukcją, interpretowane jako kowalskie.

Jakie przedmioty – poza mieczami - powstawały z mazowieckiego żelaza?
Inne elementy uzbrojenia, np. groty, metalowe okucia tarcz. Ponadto najróżniejsze narzędzia, w tym siekiery, młotki, sierpy, okucia radła, noże, a także przedmioty użytku codziennego, np. igły, szydła, elementy szkatułek. Z żelaza wykonywano również ozdoby i elementy ubioru– wisiory, bransolety, sprzączki, fibule, itd.

W powiecie pruszkowskim i grodziskim odkryto tysiące pieców hutniczych. Nadwyżki żelaza, które można było sprzedawać, musiały być potężne.
Produkcja z pewnością wykraczała poza potrzeby lokalne. Szacowana jest na 120-150 tysięcy wytopów. Należy podkreślić, że Mazowieckie Centrum Metalurgiczne w okresie prosperity (I – 1. połowy II w. n.e.) było największym ośrodkiem hutniczym barbarzyńskiej Europy. Przypuszcza się, że w znacznym stopniu zaspokajał on zapotrzebowanie na żelazo wśród ludności kultury przeworskiej, a być może także na terenach sąsiednich ugrupowań kulturowych. Pamiętajmy jednak, że te tysiące pieców nie pracowało równocześnie, lecz na przestrzeni kilkuset lat, poza tym były one jednorazowe, do każdego wytopu budowano osobny piec.

Czym zajmowali się jeszcze mieszkańcy okolicznych osad hutniczych?
- Z pewnością uprawiali ziemię. W Biskupicach znaleziono pozostałości jam zasobowych wypełnionych zbożem i grochem. Na tym samym stanowisku odkryto też kilka żelaznych sierpów, co dodatkowo potwierdza tezę o pracach rolnych. Żelazne okucia radła znaleziono w Tłustem. W trakcie badań archeologicznych natrafiono też na relikty warsztatów tkackich, rogowiarskich czy też pracownie obróbki bursztynu.

Skąd się wziął ten bursztyn?
- Znad Bałtyku, wędrował bursztynowym szlakiem aż do Imperium Rzymskiego.

A skąd wzięli się tak zaawansowani technicznie mieszkańcy tych ziem w okresie wpływów rzymskich?
- Zapewne stąd. Wysokie umiejętności wynikały z jednej strony z naturalnego rozwoju rzemiosła, z drugiej zaś przejęcia czy też poznania technologii od społeczeństw stojących na wyższym poziomie cywilizacyjnym. W naszym przypadku największe znaczenie miały oddziaływania kultury lateńskiej (celtyckiej), której enklawy znajdowały się na południu ziem polskich, oraz kultury jastorfskiej, która na zachodnim Mazowszu poprzedzała kulturę przeworską, w obrębie której funkcjonował ośrodek hutniczy.

W jakim języku mówili mieszkańcy osad hutniczych?
- Tego nie do końca wiemy. Źródła archeologiczne, którymi dysponujemy, nie dają podstaw do wysnuwania daleko idących wniosków. Niestety, z interesującego nas obszaru nie zachowały się zabytki pisma. Pomocne są tu natomiast pisane źródła greckie i rzymskie, np. Strabon, Tacyt, Ptolemeusz, które niosą sporo informacji. Wynika to przede wszystkim z faktu, iż przez tereny obecnych ziem polskich biegł szlak bursztynowy. Obszar obecnego zachodniego Mazowsza znajdował się we wschodniej części Germanii, zwanej Swebią; na wschód od Wisły rozciągała się już tzw. Sarmacja Europejska. Interesujące tereny na przełomie er zamieszkiwał wielki lud określany mianem Lugiów, będący zasadniczo federacją różnych plemion. Od I w. n.e. w źródłach antycznych pojawia się już termin Wandalowie. Przypuszcza się, że Wandalowie pierwotnie wchodzili w skład związku lugijskiego, w II w. n.e. ich rola była już tak istotna, że ich nazwa zastąpiła w źródłach rzymskich Lugiów. Nie wyklucza się też, że termin Wandalowie to inna nazwa plemion lugijskich. Wandalowie uznawani byli przez rzymskich historyków za Germanów. Do dziś zachowało się tylko kilka słów w dialekcie wandalskim, przede wszystkim imiona i nazwy własne, z czasów kiedy przebywali oni w Hiszpanii i Afryce. Językoznawcy włączają go do wymarłej grupy języków wschodniogermańskich.

Co się z tymi starożytnymi hutnikami stało?
W drugiej połowie II w. n.e. rolę głównego producenta żelaza przejął ośrodek hutniczy w Górach Świętokrzyskich. Nie oznacza to jednak, że tereny zachodniego Mazowsza stały się pustynią. Dość stabilne osadnictwo kultury przeworskiej trwało tu jeszcze do schyłku okresu wpływów rzymskich. Najmłodsze - nieliczne - zabytki, które można wiązać z omawianą ludnością na naszym terenie pochodzą z początków V wieku naszej ery, czyli z wczesnego okresu wędrówek ludów. Nie znamy dalszego losu mieszkańców tych ziem do czasu pojawienia się najwcześniejszego horyzontu kultury wczesnych Słowian datowanego na VI wiek naszej ery. Wiadomo, że Wandalowie wzięli udział w wydarzeniach wielkiej wędrówki ludów. Możliwe, że wśród nich znaleźli niektórzy z dotychczasowych mieszkańców zachodniego Mazowsza. W noc sylwestrową 406 roku wraz federacją innych plemion barbarzyńskich mogli przekroczyć po zamarzniętym Renie granicę Imperium Rzymskiego. Być może potomkowie mazowieckich hutników znajdowali się wśród wandalskich mieszkańców południowej Hiszpanii i północnej Afryki. A nawet brali udział w niesławnym złupieniu Wiecznego Miasta

Ludność kultury przeworskiej zastąpili przybyli ze wschodu Słowianie. Oni już nie byli tak biegli w rzemiośle…
- Kilkusetletnia historia metalurgii żelaza na ziemiach polskich kończy się wraz z rozproszeniem kultury przeworskiej. Dotyczy to także innych rzemiosł, choćby produkcji naczyń glinianych za pomocą koła garncarskiego. Kultura wczesnosłowiańska cechowała się innym modelem gospodarki, w którym trudno doszukać się nawiązania do działań poprzedników

Jeśli mieszkaniec Żółwina zobaczy, że z ziemi wystaje coś, co może kojarzyć się ze starożytnym hutnictwem lub innym zabytkowym obiektem, to jak powinien się zachować?
- Zgodnie z obowiązującym prawem powinien zgłosić znalezisko do wojewódzkiego konserwatora zabytków. Zawsze można też skontaktować się z naszym muzeum. Żółwin jest na razie białą plamą na naszej mapie archeologicznej, każde znalezisko mogłoby być dla nas cenną wskazówką. Być może zmieniłoby np. nasze spojrzenie na zasięg mazowieckiego ośrodka hutniczego.
Rozmawiał: Krzysztof Pilawski



skomentuj na FB

NIECH ZAKWITNĄ JABŁONIE

30.04.2021

Może nadszedł czas, by zamiast pochodzących z Ameryki tui sadzić swojskie jabłonki?

Żółwin 1992

18.12.2020

Na mapie topograficznej przedstawiającej Żółwin w 1992 r. (wydano ją w roku następnym) brakuje nazw ulic. One pojawiły się później. Na obecnej ul. Nadarzyńskiej, w pobliżu lasu, widnieje napis „Na Laski”, taki sam można odczytać na najbliższym Żółwinowi odcinku obecnej ul. Jana Pawła II w Podkowie.

ORANŻADA Z ŻÓŁWINA

26.02.2020

Otrzymaliśmy cenny i unikatowy prezent - cztery naklejki na butelki z napojami orzeźwiającymi wyprodukowanymi w latach 80. XX w. w Żółwinie.

ZNANA OKOLICA NA NIEZNANYCH MAPACH

Zarybie, Borowin, Sosnówka, Ołonka - te nazwy pojawiły się po podziale folwarków Żółwn i Koapana.

barometr

Jakie jest twoje ulubione miejsce spacerów?

podpatrzone


Żółwin
Żółwin

Żółwin pl - serwis internetowy mieszkańców Żółwina - © 2021 IKE - Usługi Literackie