poniedziałek, 22 kwietnia 2024

Żółwin, mazowieckie

Z przeszłości

NASZA KLASA

Klasowy wesołek, wychodząc do ubikacji, ukradkiem zabierał leżący na parapecie zegarek kieszonkowy nauczycielki i przesuwał wskazówki, by przyspieszyć zakończenie lekcji – tak psocono w żółwińskiej szkole w latach 30. ubiegłego wieku.

Andrzej Frej rozpoczął naukę w 1933 r. w czteroklasowej szkole powszechnej, która zajmowała jedną izbę wynajmowaną w murowanym domu Janiny i Józefa Górczyńskich, przy obecnej ul. Słonecznej 10. Ciało pedagogiczne szkoły składało się z jednej nauczycielki – Jadwigi Bośniackiej. Codziennie dojeżdżała kolejką EKD z Milanówka do Podkowy Leśnej, a stamtąd pieszo ulicą Żółwińską (obecnie Jana Pawła II) docierała do naszej wsi, tonąc wiosną i jesienią w błocie, a zimą w zwałach śniegu.

U Górczyńskich

- Klasy były łączone – opowiada Andrzej Frej. – Rano w prawym rzędzie ławek siedziała pierwsza klasa, a w lewym – druga. Po południu uczyły się klasy trzecia i czwarta. Pani Bośniacka prowadziła zajęcia ze wszystkich przedmiotów. Przed lekcjami kładła na parapecie kieszonkowy zegarek na długim łańcuszku. Jeden z uczniów, wychodząc do ubikacji, zabierał go ukradkiem, przesuwał wskazówki, a wracając, odkładał zegarek na miejsce. Zmylona pani Bośniacka kończyła lekcję wcześniej. Za którymś razem nauczycielka przyłapała żartownisia i wezwała jego ojca do szkoły. Wybuchła wielka awantura, ojciec ganiał syna po podwórku Górczyńskich.

Zdzisław Cackowski rozpoczynał naukę w żółwińskiej szkole w 1935 r. Tak ją zapamiętał: - To był zwykły dom z obejściem – stodołą, oborą, piwnicą. Cała szkoła mieściła się w jednej izbie. Uczyło się w niej ze trzydzieścioro dzieci z Żółwina i Owczarni. Do końca życia nie zapomnę, jak nauczycielka postawiła mnie do kąta i kazała całą godzinę patrzeć w ten kąt. Nie wiem, za co zostałem tak ukarany. W 1938 r. szkołę u Górczyńskich zlikwidowano, całą czwartą klasę uczyłem się w Kostowcu, przy katowickiej trasie. Chodziliśmy do tej szkoły przez pola w siedmioro lub ośmioro – zimą brnęliśmy po pas w śniegu.

W Kostowcu była siedmioklasowa szkoła Zgromadzenia Maryi. Skończył ją m.in. Andrzej Frej. Aby wypełnić ustanowiony w okresie międzywojennym obowiązek szkolny obejmujący siedem klas, żółwińscy uczniowie musieli mieć odpowiednie buty – boso nie doszliby zimą do Kostowca, Grudowa, Książenic czy Brwinowa, gdzie były najbliższe szkoły. Nie wszystkich rodziców było stać na taki wydatek, dlatego część dzieci – jak wspomina Józef Grzejszczak – kończyła edukację na kilku klasach szkoły powszechnej. Jego samego rodzice bardziej zachęcali do pasienia krów niż do nauki.

U Heymana

Szkoła u Górczyńskich nie była pierwszą w naszej wsi. Starszy brat Andrzeja Freja, podobnie jak inne dzieci z Żółwina i Owczarni, chodził do szkoły zorganizowanej w willi Józefa Heymana, położonej obok pałacu zbudowanego przez Janusza Regulskiego - dzisiejszej siedziby Wyższej Szkoły Teologiczno-Humanistycznej przy ul. Jana Pawła II 39. Naprzeciwko tamtej szkoły – w zachowanej do dziś drewnianej willi hrabiny Scipio del Campo (przy obecnej ul. Jana Pawła II 44) – znajdowała się inna szkoła. Uczył się w niej m.in. prof. Jerzy Regulski, syn Janusza Regulskiego, doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego ds. samorządu. W niedawnym wywiadzie dla zolwin.pl wspominał: - Hrabina wynajmowała willę na potrzeby – jakbyśmy dziś powiedzieli - zielonej szkoły. Uczniowie początkowych klas z Warszawy uczyli się tu wiosną i jesienią. Od tej szkoły rozpoczęła się moja edukacja, chodziłem do niej przez kilka miesięcy jako jedyny miejscowy uczeń.

Kiedy w Żółwinie rozległ się pierwszy dzwonek? Tego dokładnie nie wiemy, jednak w zaborze rosyjskim, w którym znajdowała się nasza wieś, w ogóle nie było obowiązku szkolnego. Nauka zależała od tego, czy w danej miejscowości była szkoła. W Żółwinie jej nie było, podobnie jak w Owczarni. Podkowa Leśna powstała dopiero w okresie międzywojennym. Dekret o obowiązku szkolnym, który objął także żółwińskie dzieci, wprowadzono po odzyskaniu niepodległości – 7 lutego 1919 r.

Na Ustroniu

Na przełomie XIX i XX właściciel folwarku Żółwin Wacław Myszkowski wydzielił część majątku leżącą między dzisiejszą ulicą Szkolną i Słoneczną, którą nazwano Osadą Ustronie. W maju 1937 r. - na polecenie ówczesnego właściciela folwarku Michała Natansona – mierniczy przysięgły Eugeniusz Bartz wydzielił z Osady Ustronie przeszło hektarową parcelę pod szkołę. Na części tego terenu powstał zachowany do dziś – przy ul. Szkolnej 39A - drewniany piętrowy budynek, w którym urządzono Ośrodek Kultury Wiejskiej Gospodarstwa Rodzinnego, nazywany przez mieszkańców potocznie szkołą gospodarczą lub szkołą gotowania. Był to ośrodek dla dziewcząt zorganizowany - jak wynika z informacji p. Stefanii Frej - przez Marię Karczewską z Borowina i Ewelinę Krzyżewską z Podkowy Leśnej. Czesław Cackowski pamięta, że na parterze znajdowała się duża sala z dwiema kuchniami, zaś na piętrze mieszkały nauczycielki.

 - Żółwin.pl


Kopia dokumentu udostępniona przez Urząd Gminy Brwinów

30 października 1938 r. Rada Gminna Gminy Młochów (do niej należał wówczas Żółwin) podjęła uchwałę o przyjęciu przyznanej przez Kuratorium Okręgu Szkolnego Warszawskiego dotacji w wysokości pięciu tysięcy złotych na wykończenie budynku ośrodka. Pół roku wcześniej – 8 marca 1938 r. – na posiedzeniu Rady Gminnej odczytano list Michała Natansona o darowaniu gminie pod budowę szkoły w Żółwinie 5600 metrów kwadratowych ziemi i chęci sprzedania pozostałej części działki – 4690 metrów kwadratowych – na Ustroniu za kwotę 418 złotych i 72 groszy. 11 marca Rada Gminna podjęła uchwałę w tej sprawie. Wkrótce potem przystąpiono do budowy murowanego budynku szkoły powszechnej. - W 1938 r., miałem wtedy dziesięć lat, przywiozłem dwa kręgi do szkolnej studni. Przed wojną zbudowano kawałek korytarza i jedną salę. Odbywały się w niej zabawy fantowe – dochody przeznaczano na dalszą budowę. Naukę w tej szkole rozpoczęto w czasie okupacji – wspomina Czesław Cackowski. Jego ojciec, Jan Cackowski, zasiadał w przedwojennym komitecie budowy szkoły, a po wojnie przekazał jej w nieodpłatne użytkowanie działkę, na której urządzono boisko – do dziś stoją tam bramki.

Kierownik Józef Owczarek

Po wojnie wznowiono prace nad budową. Przełomowym momentem było pojawienie się w Żółwinie kierownika szkoły Józefa Owczarka i jego żony Heleny. Starsze już małżeństwo wraz z dobytkiem przywiózł furmanką z Sochaczewa Jan Cackowski.

We własnoręcznie napisanym atramentem na brudno i niedatowanym życiorysie Józefa Owczarka czytamy: "Urodziłem się dnia 16 września 1893 r. we wsi Wyczółki, gmina Kozłów Biskupi, powiatu sochaczewskiego. Po ukończeniu dwóch klas Zakładu Naukowego w Sochaczewie w 1909 r. wstąpiłem do ośmioklasowego Gimnazjum Rocha Kowalskiego w Warszawie, które ukończyłem w 1915 r., a w następnym roku 1916 roczne Kursy Handlowe w Warszawie. W roku 1917 wskutek zatargu z władzami okupacyjnymi zmuszony do opuszczenia Warszawy wyjechałem do Stoczka, powiatu łukowskiego, gdzie pracowałem jako nauczyciel do 1918 r. Po rozbrojeniu Niemców wróciłem w strony rodzinne i otrzymałem nominację na nauczyciela od 1 października 1919 r. we wsi Wyczółki, powiatu sochaczewskiego. […] W okresie swojej 30-letniej pracy nauczycielskiej na terenie powiatu sochaczewskiego brałem czynny udział w życiu społecznym. Pracując na wsi, organizowałem Kółka Rolnicze i Ochotnicze Straże Pożarne. […] Dnia 1 września 1949 r. na własną prośbę i ze względu na dalsze kształcenie dzieci zostałem przeniesiony do Szkoły Podstawowej w Żółwinie, gdzie pracuję do dnia dzisiejszego".

 - Żółwin.pl




W późniejszym - sporządzonym długopisem - brudnopisie życiorysu Józef Owczarek napisał m.in.: "Po przyjściu do szkoły w Żółwinie zastałem budynek szkolny w bardzo złym stanie. Były tylko dwie izby szkolne, podjąłem prace nad uporządkowaniem stanu gospodarczego i rozbudową szkoły. Powstał Komitet Rozbudowy Szkoły w Żółwinie, staraniem miejscowego społeczeństwa dokonano zalesienia 37 hektarów terenów przyszkolnych".

Jeszcze przed wojną Józef Owczarek został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi, zaś po wojnie jego pracę w Żółwinie doceniono m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi, Medalem Komisji Edukacji Narodowej i Złotą Odznaką Związku Nauczycielstwa Polskiego. Józef Owczarek jest najbardziej zasłużoną postacią dla żółwińskiej oświaty.

Cała wieś buduje szkołę

W akcji zalesiania terenów między ulicami Szkolną i Słoneczną brał udział m.in. Mieczysław Zieliński, obecny radny Rady Miejskiej w Brwinowie. – Józef Owczarek był wielkim społecznikiem, a zarazem stanowczym, jeśli chodzi dyscyplinę w szkole, dyrektorem. Gdy wychodził na korytarz, natychmiast zapadała głęboka cisza. Dzieci czuły respekt przed tym wysokim, szczupłym, starszym panem. Józef Owczarek uczył rosyjskiego w starszych klasach, jego żona – chyba wszystkich przedmiotów. Obydwoje dojeżdżali kolejką z Kazimierówki, potem szli ze stacji w Podkowie. Helena Owczarek miała kłopoty z nogą i gdy pogoda nie dopisywała, na stacji na małżeństwo nauczycieli czekała furmanka. Sołtys Karol Marchwiak pamięta, że Owczarków do szkoły podwoził często jego ojciec.

Mieczysław Zieliński rozpoczynał naukę w 1954 r. – Szkoła mieściła się wówczas w parterowym budynku z kopertowym dachem. Wchodziło się do niego nie od drogi, lecz od wschodu – świeżo posadzonego lasu. W środku były dwie izby klasowe i kancelaria. Wodę brało się ze studni. Za ubikację – oddzielną dla dziewcząt i chłopców – służyła przegrodzona na pół drewniana szopa. Do szkoły należał także drewniany budynek przedwojennej szkoły gotowania. W dużej sali na parterze odbywały się lekcje łączonych klas, a także zajęcia wychowania fizycznego. Na piętrze urządzono dwa mieszkania dla nauczycieli. Szkoła rozbudowywała się przy mnie. Już w drugiej-trzeciej klasie wraz z innymi uczniami pomagałem rozładowywać furmanki z cegłą. Prace wykonywano w czynie społecznym, szkoła powstawała dzięki pracy mieszkańców Żółwina i Owczarni. Latem obok szkoły układano dechy, na których odbywały się zabawy taneczne. Zabawy były połączone z loteriami, fanty – od garnuszka po indyka - przynosili sami mieszkańcy. Dochody zasilały fundusz budowy szkoły.


 - Żółwin.pl


Budynek dawnego Ośrodka Kultury Wiejskiej Gospodarstwa Rodzinnego (ul. Szkolna 39A)

Elżbieta Pokropek, mieszkanka Owczarni, pamięta, że na zabawach przy szkole grał najbardziej znany w okolicy akordeonista Józef Kindzierski, także z Owczarni. Mieszkańcy tej wsi chętnie włączali się w budowę: – Mój ojciec, Stanisław Pokropek, który do 1964 r. był przewodniczącym Gromadzkiej Rady Narodowej w Żółwinie, na loterię fantową podarował barana, to była sensacja. Drewniane okna dla szkoły wykonał pan Jarzyna, jego syn założył znaną brwinowską cukiernię.

Dziś w bryle żółwińskiej szkoły trudno rozpoznać fragment z pierwszym domem – znajduje się on pod mieszkaniami nauczycieli.

Sołtys Karol Marchwiak rozpoczął naukę w żółwińskiej podstawówce w 1957 r. Gdy ją kończył, szkoła miała już klasy na parterze i na piętrze. – Urządzono dobrze wyposażoną salę fizyczno-chemiczną z wieloma odczynnikami oraz pracownię z narzędziami, w której mieliśmy zajęcia techniczne. Pierwszą rzeczą, jaką zrobiliśmy, były kije hokejowe. Na parterze drewniaka nadal odbywały się lekcje klas łączonych. W podstawówce działał SKS (Szkolny Klub Sportowy) i drużyna harcerska. Jeździliśmy na wycieczki do Warszawy, w której było jeszcze wiele śladów wojennych zniszczeń.

W 1974 r., w ramach reformy, zlikwidowano wiejskie szkoły, a ich uczniów przeniesiono do zbiorczych szkół gminnych. Budynek żółwińskiej szkoły adaptowano na dom dziecka. Uczniowie wrócili do Żółwina w 1990 r. Po reformie zarządzonej w 1999 r. ośmioklasowa szkoła podstawowa stała się sześcioklasową – na otwarcie gimnazjum Żółwin czekał do 2003 r. W międzyczasie zbudowano m.in. salę gimnastyczną. Obecnie w 14 klasach Zespołu Szkół w Żółwinie uczy się 260 uczniów.
Krzysztof Pilawski



skomentuj na FB

120. rocznica pierwszej żarówki w Żółwinie

28.03.2024

W 1904 r. w Żółwinie po raz pierwszy rozbłysło światło elektryczne. Dopiero cztery lata później na ulice Warszawy wyjechał pierwszy tramwaj elektryczny.

Michalina z Żółwina - niezwykła dziewczyna

07.03.2024

W 1857 r. pojawiła się na balu na Zamku Królewskim z włosami ufarbowanymi na żółty kolor, szokując namiestnika Królestwa Polskiego. Była z nami krótko, ale pozostawiła po sobie w Żółwinie trwałą pamiątkę – pałac przy obecnej ulicy Nadarzyńskiej.

Pionier żółwińskiej zielonej energii

28.02.2024

Patrząc na żółwińskie dachy z panelami słonecznymi, przypomnieliśmy sobie o oznaczonym na mapie okolic Warszawy z 1829 r. wiatraku, który znajdował się w pobliżu obecnego skrzyżowania Nadarzyńskiej i Słonecznej, czyli na ówczesnym końcu naszej wsi.

Karpie z Żółwina

09.12.2023

Tradycja hodowli ryb w stawach na terenie majątku Żółwin sięga zapewne jego początków, czyli końca XVI wieku.

barometr

Jakie jest twoje ulubione miejsce spacerów?

podpatrzone


Żółwin
Żółwin

Żółwin pl - serwis internetowy mieszkańców Żółwina - © 2024 IKE - Usługi Literackie